+48 583 801 311   fundacja@zbieramyrazem.org
KRS 0000 518 797 |   Bip

W wiklinowy koszyk wyłożyła białą, starannie wyprasowaną, serwetę. Na nią wyłożyła cukrowego baranka. Tylko takiego dostała w sklepie. Bez niego świąt być nie może. To symbol zmartwychwstałego Chrystusa. Obok położyła ugotowane jajka, bo to symbol rodzącego się życia. Obok znalazło się miejsce na chrzan – symbol siły, wędlinę – symbol płodności i dostatku, skrawek sera – symbol zdrowia dla zwierząt hodowlanych. No i nie mogło zabraknąć w koszyku soli – symbolu oczyszczenia domostwa od złego oraz istoty prawdy. I babki. Symbolu wszechstronnych umiejętności.

W domu w zasadzie już wszystko poukładane. Potrawy przygotowane. Z mężem zasiądzie do stołu, pójdzie do kościoła. Przyjadą dzieci z wnukami. Będzie rodzinnie. Miło i ciepło. Iście świątecznie.

***

A Hania, na pierwszy rzut oka, wygląda tak, jak inne dzieci. Śliczna, radosna dziewczynka o zielonych oczach i gęstych, brązowych włosach. Aż trudno uwierzyć, że cierpi na niezwykle rzadką chorobę. Tak niespotykaną, że nie ma ona nawet własnej nazwy… Pierwszy atak, który odmienił raz na zawsze życie Hani wystąpił, kiedy miała dwa latka. Waleczna mała istotka z pomocą najbliższych, z całych sił dążyła by jak najszybciej dorównać swoim rówieśnikom.

Aniele Boży, stróżu mój… I żmudna i długotrwała rehabilitacja. Rodzice nieśmiało zaczynali wierzyć, że najgorsze już za nimi. Ale trzy lata później kolejny udar przypomniał o swoim istnieniu, niszcząc całą pracę dziewczynki. Długi pobyt na oddziale intensywnej terapii, paraliż, brak kontaktu z otoczeniem po wybudzeniu ze śpiączki. A potem znów walka i próba powrotu do normalności. Aż do kolejnego ataku. Diagnoza: nieuleczalna choroba genetyczna. Rzadka. I nie ma nawet swojej nazwy. Hania prawdopodobnie nie odzyska wzroku choć... Cuda się zdarzają. I jej marzenie może się spełnić.

***

Zmartwychwstanie. Wyjątkowy czas. Symboliczne obrzędy religijne, tradycja ludowa i przyroda splatają się w jedno. Chrześcijanie świętują zwycięstwo Jezusa nad śmiercią. Magda też świętuje. Jest szczęśliwa. Jest zdrowie, a to najważniejsze. Zgoda z rodzinie. Dostatek. A za oknem przyroda po zimie budzi się do życia. A tradycja? Tradycje ludowe upamiętniają wydarzenia sprzed ponad 2000 lat. I podkreślają naturalne przemiany w przyrodzie. Wiosna rozpoczyna nowy cykl życia. Obsiewania. Zbierania plonów. I cieszenia się nimi.

Magda wie, że warto wraz z dziećmi obserwować te przemiany, poznawać tradycje i zwyczaje. A rozmawiając o ich znaczeniu zwrócić uwagę na ten naturalny rytm życia. Ten rytm, któremu wszyscy podlegamy. I który odzwierciedlają i podkreślają niektóre z naszych zwyczajów i tradycji.

***

A dla pani Genowefy Skoneckiej z Gdańska początek tego roku okazał się tragiczny. Nikt nie spodziewał się, że dojdzie do tak strasznego wypadku… W godzinach porannych w mieszkaniu, w którym spał mąż oraz syn kobiety, wybuchł pożar. Mąż Genowefy zginął na miejscu. Syna w stanie ciężkim przewieziono do szpitala w Gdyni. Cały dobytek rodziny spłonął w kilka chwil. W tym czasie Genowefa była na pielgrzymce w Częstochowie. Modliła się do Pani Jasnogórskiej. Gdy wróciła wieczorem do mieszkania , dowiedziała się o wszystkim. Musiała stawić czoło tragicznym wieściom. Zginął jej mąż, a niepełnosprawny syn walczył o życie w szpitalu. Straciła cały dobytek. Nie ma gdzie mieszkać.

Genowefa też ma święta. Znaleźli się dobrzy ludzie. Z wspólną pomocą dopomagają w remoncie doszczętnie spalonego mieszkania. Ból, płacz, trwoga. Aniele Boży, stróżu mój…

***

Klaudia Okonowicz z Gdańska też ma święta. Jakże inne, smutniejsze. To niesamowicie utalentowana lingwistycznie wielbicielka książek o każdej tematyce. Wygadana, pogodna. Cierpi. Na mózgowe porażenie dziecięce. Porusza się na wózku. Powoli wkracza w dorosłość. Rozpoczęła studia na Uniwersytecie Gdańskim. I, jak każdy w tym wieku, planuje swoją przyszłość. Mimo młodego wieku wiele już przeszła. Liczne operacje w dzieciństwie.

Tygodnie spędzone w szpitalach. I godziny intensywnych rehabilitacji. Wszystko po to, aby kiedyś móc samodzielnie stanąć na nogi. Do szczęścia potrzebny jest jej elektryczny wózek inwalidzki. Ułatwi poruszanie się. Będzie mogła jeździć na zajęcia. Na spotkania z przyjaciółmi. Bez pomocy opiekuna. Są święta. Radosny nastał czas.

***

Palmowa niedziela. Upamiętnia wjazd Jezusa do Jerozolimy. Tradycyjnie palmy robiono z tych roślin, które rosły nad rzeką. Płynąca w nich woda dawała roślinom zieleń i życie. Rośliny odradzały się po zimie najszybciej. Wierzba. I trawy. I trzciny nadrzeczne.

***

W Domu Pomocy Społecznej w Wejherowie prowadzonym przez siostry zakonne jest przeszło sto osób. Dzieci i młodzież intelektualnie niepełnosprawna. Są też osoby dorosłe. Przewlekle, somatycznie chore. Wymagają całodobowej opieki i pomocy osób drugich. Tych, od których zależy ich jakość życia. Żal, smutek, samotność. Ludzie ciężko doświadczeni przez okrutny los.

Dom jest duży. Wciąż boryka się z problemami finansowymi. Otrzymywane dotacje pokrywają zaledwie podstawowy koszt utrzymania. Personel robi wszystko, by zapewnić podopiecznym wszystko to, co powinni mieć. Chwilami ciężko. Wydawałoby się, że już bez wyjścia. Bez nadziei na poprawę im bytu. Tu też nadejdą święta. Jakże inne… Aniele Boży, stróżu mój…  

***

Uplecionymi i poświęconymi palemkami po mszy w Niedzielę Palmową lekko się okładano nawzajem, mówiąc: “Nie ja biję, palma bije, za tydzień wielki dzień, na 6 noc – Wielkanoc”. Miało to przypomnieć o zbliżających się wielkimi krokami świętach i przynieść szczęście. Palemkami klepano też zwierzęta, by były zdrowe przez cały rok. Palmy zatknięte w domu, np. za obraz, miały chronić dom przed gromami w czasie burzy, a wszystkich domowników – przed złymi mocami, chorobami i nieszczęściem.

***

Nina z Warszawy urodziła się w zamartwicy. Cudem udało się ją uratować. Ale niedotlenienie i wylew dokomorowy dokonał zmian w mózgu. Od urodzenia Ninka jest pod opieką wielu lekarzy specjalistów. Między innymi z Instytutu Matki i Dziecka. Obecnie dziewczynka ma 2 lata i korzysta z wielospecjalistycznej pomocy lekarskiej.

Zdiagnozowano mózgowe porażenie dziecięce. Z towarzyszącymi temu schorzeniami: padaczką, zezem i problemami z mową. Zbyt wysokie napięcie mięśniowe i błędne sygnały płynące z mózgu powodują, że Ninka nie chodzi oraz ma bezwład lewej rączki. Dzięki dotychczasowej, intensywnej rehabilitacji udało jej się już wiele osiągnąć. Już samodzielnie siedzi, raczkuje. Intelektualnie rozwija się prawidłowo. Jednak opóźnienie ruchowe oraz problemy z mową są dla niej dużą przeszkodą w kontaktach z otoczeniem. Aby mogła być w przyszłości samodzielna, potrzebuje wielu lat pracy terapeutycznej (logopeda, psycholog, rehabilitacja wzroku) i bardzo intensywnej rehabilitacji zarówno codziennej, jak i na turnusach rehabilitacyjnych.

Ale Ninę wychowuje tylko matka. Dwoi się i troi, próbując łączyć pracę zawodową z opieką nad niepełnosprawnym dzieckiem. Pieniądze nie pozwalają jej na rehabilitację na właściwym poziomie. Wszystko wiąże się z kosztami. Godzina rehabilitacji około sto złotych. Dwutygodniowy turnus rehabilitacyjny nawet sześć tysięcy. Skąd mieć tyle pieniędzy? Jak pomóc swojemu dziecku? Dziecku, które ma chodzić… Aniele Boży, stróżu mój…

***

Wielkanoc, tak jak Boże Narodzenie, ma swoje specjały. Zgodnie z tradycją należy je przygotować właśnie w piątek. Trzeba się spieszyć, ponieważ po sobotnim święceniu nie powinno się już nic sprzątać ani przygotowywać. To czas, kiedy należy duchowo przygotować się na Zmartwychwstanie Jezusa. Według tradycji stół świąteczny powinien być przykryty białym obrusem i udekorowany liśćmi bukszpanu. Na środku stołu stawiamy baranka, np. na łączce z rzeżuchy. Rzeżucha to symbol sił witalnych i rodzącego się życia.

***

Idą święta. Radosny nastał czas. W Józefowie u Oskara w innym wymiarze. Kiedy urodził się chłopiec świat jego rodziców się zmienił. Stał się pełniejszy. Dopiero wtedy wszystko znalazło się na swoim miejscu. Maleńki człowiek dał im tyle radości… Szczęście, właściwie niewyobrażalne. Myśleli o tym, jak będzie chodził, mówił, poznawał świat, starali się bardzo. Nie mogli przewidzieć tylko jednego, choroby.

Oskar gdy skończył trzy lata zachorował na zapalenie oskrzeli. Pomyśleli, to nie koniec świata! Jednak w przypadku ich dziecka coś się skończyło. Z radosnego, pogodnego, aktywnego chłopca stał się smutny, zagubiony. Z każdym miesiącem coraz mniej rozumiał, nie interesował się zabawkami, tracił kontakt z otoczeniem…

Pojawiła się agresja i autoagresja. I mnóstwo niezrozumiałych, dziwnych  powtarzalnych zachowań - stymulacji. Doszły do tego trudne do opanowania napady szału i płaczu. Oraz kompletny brak rozumienia mowy. Diagnoza autyzm. Ich świat się zachwiał. Ale jeżeli jesteś rodzicem, kochasz. I masz tylko jedno wyjście. Podejmujesz walkę. Zrobisz wszystko, by ratować własne dziecko, wiele zniesiesz i poświęcisz. I nauczysz się prosić o pomoc.

Dziś Oskar ma sześć lat. Niewiele rozumie. Ma bardzo poważny niedosłuch. Zdiagnozowano u niego także problemy z trzustką. Trudne do wychwycenia konwencjonalnymi metodami skoki insuliny. W przełożeniu na zachowanie - zmiany nastroju nierzadko związane z napadami złości. Niestety kontynuacja tej terapii przerosła możliwości finansowe rodziców. Znaleźli się w krytycznym momencie. Widzą wiele możliwości pomocy dziecku, ale jest ona już dla nich nieosiągalna. To boli. Okrutnie boli. Chcieli, starali się. To przecież ich skarb. Aniele Boży, stróżu mój…

***

Wstajemy wcześnie. By pójść na mszę rezurekcyjną. Wszak niedziela, to najważniejsze święto chrześcijańskie, nazywane dawniej Paschą. Następnie zasiadamy do świątecznego rodzinnego śniadania. Wielkanocna Niedziela to czas przeznaczony na rodzinne biesiadowanie. Dzieci bawią się w poszukiwanie prezentów podrzuconych przez zajączka. Jest radośnie. Jest świątecznie. Z kościelnej wieży dzwony biją. Na Zmartwychwstanie. Na Pana chwałę. Alleluja, alleluja, alleluja.

Podobne Artykuły

Fundacja Zbieramy Razem z wizytą w elbląskim DPS

W Domu Pomocy Społecznej dla Dzieci przy ul. Kasprzaka w Elblągu odbyło

Bestiariusz zakończony - sprzęt dostarczony

Projekt Bestiariusz, który zasłynął z efektownych kalendarzy przedstawiających

Razem Rozgrzejmy Serduszka Dzieciom

Fundacja Zbieramy Razem wspólnie z siecią sklepów Swarovski przeprowadzają

Projekt Bestiariusz - super kalendarz na 2015r.

To wspólny projekt Fundacji Zbieramy Razem i trójmiejskiej grupy wolontariuszy

Przełamywanie własnych, trudnych barier

Wychowywanie chorego lub upośledzonego ruchowo czy intelektualnie, dziecka

Obserwuj Nas w Mediach Społecznościowych

Wesprzyj Nas Darowizną

Zapisz się do newslettera